GRAND KSIĄŻĘ DAEMONIKAI
Leżał obok swojej księżniczki, aż ta się poruszyła. Słońce chyliło się ku zachodowi za drzewami, malując las w odcieniach złota i karmazynu. Obserwował, jak jej powieki drżą, otwierając się. Leżeli tak blisko, że ich nosy niemal się stykały.
– Hej… – wymruczał, wodząc palcami po jej włosach. – Witaj z powrotem.
– Wasza Wysokość…
– Daemon – poprawił łagodnie.
– Daemon – na






