Weszła do sali sądowej z gracją. Ubrana w odświętny, królewski strój wyglądała promiennie. Na jej skórze nie było widać żadnych śladów, żadnych siniaków. Ani bólu.
Jej oczy lśniły jasno, pełne życia, a na ustach gościł szeroki, niezachwiany uśmiech.
Nikt się nie poruszył, gdy zatrzymała się, by z wdziękiem ukłonić się zgromadzonemu dworowi, po czym przeszła przez salę, weszła na podwyższenie i za






