Całe ciało Emeriel wstrząsnęło się w spazmach, gdy ogarnęły ją kolejne fale gorąca, a drżące nogi znów się złączyły. Daemonikai jednak rozwarł jej kolana, przyglądając się jej z napięciem w oczach.
"Proszę, nie wkładaj go znowu," błagała, drżąc jak płomień świecy na wietrze, a jej głowa kołysała się gorączkowo na boki. "Proszę, błagam cię."
Jej wejście było... zamknięte. Zaciśnięte. Jak małża ch






