Odprawiając niewolników lekkim ruchem dłoni, pokłonili się i odeszli, zostawiając ich samych.
– Jak się masz tego wieczoru? – zapytał, podchodząc do niej.
– Lepiej niż dziś rano. – Jej głos też brzmiał lepiej.
Bezwstydnie wpatrywał się w jej ciało. Krągłości, które go więziły. Pulchne, kuszące piersi, na widok których ciekała mu ślinka. Płaski brzuch, pod którym rosło ich dziecko.
Nie ukrywała się






