Patrzyła, jak twarz Brysona sinieje, a jego ciało wije się w konwulsjach. Jednak oczy Zachary'ego były niczym noże – nie zdradzały najmniejszego zamiaru puszczenia ofiary.
W panice Charlotte oplotła rękami ramię Zachary'ego, to samo, którym dusił Brysona. – Zachary, ocknij się. Puść go... Puść!
Użyła każdej cząstki swojej siły, ale nie była w stanie go nawet drgnąć. Zachary był tak silny, jakby od






