– Nie martw się o mnie, Zeniosie!
– Uciekaj, Zeniosie!
– Zeniosie! Nie umieraj!
– Zeniosie... Zeniosie!
Charlotte krzyknęła i zerwała się z łóżka. Otworzyła oczy i natychmiast napotkała głębokie, mroczne, atramentowe spojrzenie.
„To Zachary!”.
Siedział przy jej łóżku, czuwając nad nią.
Jego zimna, szlachetna aura była jak wielki akwen wewnątrz lodowca. Uspokoiła ją w jednej chwili.
Opanowała emocj






