Drzwi się otworzyły.
Charlotte podbiegła do łóżka. Spojrzała na Zeniosa, który leżał na łóżku żywy i zdrowy. – Zeniosie, przestraszyłeś mnie. Dzięki Bogu... Zachary powiedział, że nic ci nie jest, ale teraz, gdy widzę to na własne oczy, mogę się uspokoić.
Zenios uniósł brew.
– Hmm! Nic mi nie jest. Po prostu straciłem władzę w jednej nodze. To nic takiego!
„Co?”.
Charlotte osłabła z szoku. Kolana






