Zachary dotarł pod salę. Pchnął drzwi i zastał Charlotte trzymającą Zeniosa w ciasnym uścisku. Jego prawa stopa, która była w połowie drogi przez próg, nagle poczuła się, jakby została przybita gwoździami. W ogóle nie mógł się ruszyć.
– Zeniosie... chlip, chlip, chlip...
– Chlip, chlip, chlip...
Pokój Zeniosa był ogromny. Łóżko znajdowało się około 20 metrów od drzwi, więc zanim odgłosy szlochania






