Charlotte była przytłoczona emocjami, a jej wargi drżały.
– Zachary, co ty tu robisz...
– Załóż to.
Zarzucił jej na ramiona prochowiec.
Jego czarny prochowiec był nieskazitelny i roztaczał urzekający zapach, jakby krył w sobie ciepło zdolne stopić całą górę lodu.
– Niezależnie od tego, jak bardzo jesteś smutna, musisz dbać o zdrowie. Nie przezięb się.
Chłodny, magnetyczny głos mężczyzny krył w sob






