Wielki wojownik obszedł Jacka i wyciągnął rękę z przyjaznym uśmiechem, który zmienił całą jego twarz z groźnej w zaskakująco przystępną.
Niepewnie wyciągnęła do niego dłoń i uścisnęli ją. — Morgan O’Malley.
— Jack, ty dupku. Znowu chomikujesz ładne dziewczyny. Naprawdę powinienem za to sprać ci tyłek.
Parsknął. — Taa, spróbuj.
Deke uśmiechnął się szeroko. — Później. Na zewnątrz. Ty, ja i aligatory






