– Julian, nie zrobiłem tego. Błagam, puść mnie – błagał Victor.
Głos Juliana był lodowaty. – Jeśli sam mi tego nie powiesz, każę komuś wyciągnąć to siłą.
Victor zacisnął mocno powieki i wykrztusił: – W gimnazjum!
Knykle Juliana zbielały na jego kołnierzu, stawy trzasnęły, a na czole uwydatniły mu się żyły.
Miał ochotę eksplodować, gdy Victor zalał się rozpaczliwym płaczem. – Ale nie odważyłem się!






