Uszy Sydney zapłonęły czerwienią; były tak gorące, że miała wrażenie, iż zaraz zaczną krwawić. Wyjąkała: — S-Sama pójdę do łazienki.
— Czekaj. — Julian chwycił jej nadgarstek i przyciągnął ją bliżej, zgrabnie zawiązując swoją marynarkę w pasie, by ukryć plamę na jej spódnicy.
— D-Dziękuję — wyszeptała Sydney.
Zważywszy, że Alan i pozostali mogli wrócić w każdej chwili, to wydawało się bezpieczniej






