Nieznane doznania obezwładniły Sydney, tak że nie śmiała już z nim polemizować.
„Jules…” Jej głos, zmiękczony jego pocałunkiem, zabrzmiał czule i ulegle.
Dłoń, którą Julian zaciskał na jej talii, zesztywniała; pod skórą uwydatniły się ścięgna i żyły, a w jego uścisku wezbrało wybuchowe napięcie.
„To boli!” Nie spodziewała się, że jej uległość sprawi jedynie, że jego uścisk stanie się jeszcze mocni






