Juliana patrzyła, jak Benson szarpie się i ryczy.
Wyglądała na poważną:
– Nie wiem, nie powinien, a tym razem choroba jest poważniejsza niż kiedykolwiek wcześniej.
Tym razem Benson dostał ataku i prawie stało się to na oczach wszystkich gości; gdyby do tego doszło, pobiłby ludzi i popełnił przestępstwa.
Konsekwencje byłyby niewyobrażalne.
Stary pan Leach patrzył na Bensona w tym stanie i żałował,






