– Ojej – mówię, marszcząc brwi i nagle czując się winna. – Nie chciałam… przepraszam…
– Romulus – woła Tristin, a ja podnoszę na nią wzrok. Wciąż stoi surowo przy drzwiach. Romulus puszcza mnie i biegnie do niej. Idę tuż za nim.
Tristin patrzy na mnie badawczo, gdy wchodzę po schodach do jej domu. Jej wyraz twarzy nie zmienia się, gdy próbuję wymusić niezręczny uśmiech. – Jest na ciebie zły – info






