– Co...
Kent posyła mi tylko spojrzenie, które mnie ucisza, i jęczę cicho, moje usta drżą – byłam tak blisko – ale robię, co mi każe, odplątując nogi z jego talii i stawiając je na ziemi.
Zanim zdążę w ogóle pomyśleć, Kent łapie mnie za talię i obraca, przyciskając dłoń między moimi łopatkami, pochylając mnie do przodu tak, że moje dłonie i klatka piersiowa są przyciśnięte do ściany. Jego wo






