Kent prostuje się, potrząsając mną lekko, gdy jego bicepsy się napinają, i przytula mnie opiekuńczo do swojej piersi. – Kto to, do cholery?
Moje oczy otwierają się szeroko, gdy patrzę na drzwi naszej sypialni, jakby ten, kto zadzwonił, stał tuż za nimi. Wszystkie rozkoszne doznania ulatują ze mnie w sekundę, zastąpione nagłym strachem. – Nawet nie wiedziałam, że mamy dzwonek.
– Nie mamy – mr






