– Dobra – mówi, patrząc mi w oczy. – Opuszczę cię teraz, a potem puszczę na ostatnie kilka stóp do…
– CO?!
– Fay – warczy, a jego dłonie zaciskają się na moich, gdy teraz patrzy na mnie twardo. – Mamy na to około dziesięciu sekund…
– Nie zrzucisz mnie z tego balkonu…
– Hej – rzuca ostro, kręcąc głową i przytrzymując moje spojrzenie. – Ufasz mi czy nie?
Biorę bardzo głęboki oddech i odw






