Kent odwraca się w stronę domu, przewracając oczami, i odchodząc, mocno trąca Jerome’a w ramię.
– Och! – woła Jerome, odwracając się gwałtownie do naszej grupy wciąż pozostającej na patio; jego wzrok wędruje najpierw na Daniela, a potem na Janeen. – Och, um… nie, kochanie! – mówi Jerome, a ja jęczę cicho, widząc, jak niesamowicie kiepsko idzie mu bycie narzeczonym Janeen. – Ty też chodź do łóż






