Gdy zjeżdżamy podjazdem, uśmiecham się szeroko, obserwując, jak Janeen dębieje na widok wielkości i przepychu tego domu.
— Nieeee maaa mowy — wypuszcza głośno powietrze, po czym wlepia szeroko otwarte oczy w Kenta i Daniela. — Mówicie poważnie? Wy… wy dwaj tu dorastaliście?!
— Tylko tata — rzuca przez ramię Daniel, odwracając się, by posłać uśmiech również Jerome’owi, który jest równie zs






