Sięgam po półmisek przede mną, ale Daniel żartobliwie paca mnie w rękę, mrucząc, że napełni mój talerz. Śmieję się z jego nadgorliwości, ale w duchu jestem wdzięczna – bo choć rozpoznaję makaron, chleb i ser, to szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, czym są te wszystkie potrawy. A Daniel… on wie, co lubię, więc po prostu mu ufam.
W miarę jak posiłek trwa, uświadamiam sobie, że moje zaufanie było






