Gdy drzwi zatrzaskują się za nami, twarz Gio rozjaśnia się szerokim uśmiechem. Obejmuje mnie ramieniem, popędzając korytarzem z dala od gabinetu. Kiedy jesteśmy w połowie schodów, wybucha śmiechem i kręci głową, zachwycony.
Nie mogę się powstrzymać i śmieję się razem z nim – jego radość jest zaraźliwa.
– To było genialne, Fay – mówi Gio, wciąż kręcąc głową, gdy razem pędzimy na dół. Nagle






