Zostajemy dość długo w domu Biancich tej nocy, czekając, aż Kent dopnie umowę. Muszę przyznać, że pod koniec trochę gasnę, z głową na ramieniu Daniela i zamykającymi się oczami, zastanawiając się, czy będę musiała przekimać na jakiejś kanapie, czy coś…
Ale ci Włosi?
Człowieku, oni to potrafią imprezować.
Mimo że ja padam z sił i widzę, że Janeen z Jerome’em też słabną, rodzina Bianci w






