– Myślisz, że ci uwierzymy? – odparł z chłodnym prychnięciem obleśny mężczyzna, w jego głosie pobrzmiewała pogarda.
– Moi ludzie i policja zaraz tu będą. Jeśli mi nie wierzysz, poczekaj posłusznie i zobacz, czy kłamię. Ale kiedy przyjadą, obawiam się, że będziecie musieli ich wszystkich związać i zawiązać im oczy – powiedziałam spokojnie, bo zdałam sobie sprawę, że ktoś nas śledzi od momentu, gdy






