– „Brzuch mnie boli” – wymamrotałam nagle, marszcząc lekko brwi.
Sophina od razu zareagowała: „Zaraz zadzwonię po lekarza”.
Zanim zdążyłam przytaknąć, Alex schylił się i podniósł mnie w ramionach.
– „Przeniesiemy cię na inny oddział. Tutaj jest zbyt... odpychająco”. W jego głosie nie było złości, ale i nie szeptał – wszyscy na sali wyraźnie go słyszeli.
Poczułam od niego orzeźwiającą miętę, przeła






