„Laurel, słuchasz mnie w ogóle?” Marvin uniósł nieco głos.
„Słucham.” Zwężyłam spierzchnięte usta, wyprostowałam się i nalałam sobie szklankę wody.
„Laurel, wszystko z tobą w porządku?”
„Wszystko gra.” Wymusiłam gorzki uśmiech, starając się, by mój głos brzmiał spokojnie, bez cienia emocji.
W tej jednej, konkretnej chwili czułam, że potrafię bez wahania zaakceptować cały ten ból rozłąki i śmierci.






