– „Co masz na myśli?” – warknął Alex lodowato, a po jego twarzy przemykały na przemian wściekłość i bladość.
Widziałam, jak buzuje w nim gniew, ale był bezradny.
Przed ślubem nie zmusił mnie do podpisania intercyzy, bo większość jego majątku uchodziła za jego wyłączną własność.
Przeoczył jednak pewien kluczowy szczegół. Podczas trwania małżeństwa wszelkie oszczędności zgromadzone na jego koncie st






