Alex wciągnął mnie do domu, niemal siłą. Javier i Sophina dreptali za nami, jakby na postronku.
Wyglądali na autentycznie przerażonych tą mroczną, niemal namacalną aurą, która emanowała od Alexa. A jednak, mimo strachu, nie odważyli się nas opuścić, trzymając się blisko.
W połowie drogi Javier przypomniał sobie o samochodzie zaparkowanym na poboczu, a Sophinie nagle zatęskniło się za torbą pełną s






