W oczach Melody błysnął chłodny błysk bezwzględności. Ledwie uniosła dłoń, a Ruth już zrozumiała. Skwapliwie nadbiegła z bocznego pokoju z fiolką w dłoni.
Płyn w fiolce leniwie się kołysał, uwalniając gorzki, gryzący zapach. Zmarszczona twarz Ruth była napięta, a w jej oczach malowała się zawziętość. Zrobiła kilka kroków naprzód i wraz z dwiema pozostałymi służącymi przytrzymała mnie.
"Pani Parks,






