Wróciłam do pokoju i z westchnieniem zdjęłam kurtkę. Czułam każdy mięsień, jakby ktoś wbijał w niego tysiące drobnych igiełek.
Mimo to, humor mi dopisywał. Przed oczami wciąż miałam naburmuszoną i poirytowaną minę Melody. Nie mogłam się powstrzymać od uśmiechu.
Na wspomnienie o matce serce mi się ściskało. Wbrew woli rodziny uparła się, by wyjść za mąż za Parksa. Myślała, że zazna szczęścia, a cze






