Rebecca z rozmachem stuknęła laską o podłogę. – Laurel, przeproś.
Widząc, że wciąż stoję jak wryta, jej pomarszczona twarz posmutniała. Spojrzenie miała lodowate, a kąciki ust lekko opadły, zdradzając władczą naturę, której nie sposób było się sprzeciwić. Skinęła na Margie Howard, stojącą z boku.
Margie zrozumiała. Wygładziła pogniecioną sukienkę, wciągnęła głęboko powietrze i ruszyła prosto na mn






