Poranne słońce przedarło się przez szparę w zasłonach, muskając moją twarz, która wydawała się boleśnie napięta. Otworzyłam powoli powieki, czując suchość i pieczenie w oczach, a głowa ciążyła mi jak ołów. Zarwałam noc do drugiej, łudząc się, że pośpię do południa, a tu pobudka przed siódmą.
Przetarłam oczy, cicho wzdychając, i ostrożnie wstałam z łóżka. Sama nie wiedziałam, skąd to poczucie winy,






