W powietrzu unosił się jazgot kłótni. Zza masywnych, szczelnie zamkniętych drzwi kostnicy wyszła powoli kobieta po trzydziestce, mocno tuląc do siebie pięcioletnią dziewczynkę.
Wychudzona, z bladą twarzą i chwiejnym krokiem. Ubrana w proste, czarne szaty, z włosami opadającymi niesfornie na policzki. W jej oczach malowała się pustka i rozpacz, a pozbawione koloru usta lekko drżały.
Dziewczynka mia






