Poszłam za Alexem prosto do szpitala.
Przy wejściu dostrzegłam Javiera.
Oczy miał podkrążone i czerwone od płaczu. Na mój widok, gdy tylko wysiadłam z auta, od razu do mnie podszedł.
– Laurel, ciocia Bonnie odeszła dziś rano, o dziewiątej – wyszeptał Javier, a głos mu się łamał. Twarz miał bladą, jakby krew z niego upłynęła.
Zarówno Javier, jak i Maliyah od dziecka byli wychowywani przez moją matk






