Perspektywa Edwarda
Penelope odpycha mnie tak gwałtownie, jakby jeszcze przed chwilą nie miała mi się oddać. Moje palce wciąż mrowią od trzymania jej w talii, a usta płoną od bliskości – od tego, jak blisko byłem, by w końcu ją posiąść.
I wtedy…
– Zgadnijcie, kto wrócił?
Kurwa. Zawsze w najgorszym momencie.
Archer.
Zaciskam szczękę, gdy wchodzi, jakby był u siebie, z tym głupkowatym uśmiechem na t






