Perspektywa Edwarda
Kiedy Penelopa wyszła na zewnątrz, opierałem się o samochód, starając się wyglądać nonszalancko i mając nadzieję, że nie widzi, jak bardzo za nią szaleję. Moje oczy były w nią wlepione. Chłodne nocne powietrze wirowało wokół nas, a chłód przeszywał mnie do szpiku kości. Nie mogłem oderwać wzroku, gdy się zbliżała.
Najpierw chciałem przerzucić ją przez ramię – wsadzić do samocho






