Perspektywa Penelopy
Patrzyłam, jak Tatiana odchodzi. W kajdankach. Wściekła. Krzycząca. Czułam, jak po mojej skórze spływają łzy, które usiłowałam powstrzymać.
Odwróciłam się do Taty – Vance’a. Wyglądał na wstrząśniętego. Musiałam wiedzieć.
– Tato – powiedziałam drżącym głosem. – O co w tym wszystkim chodziło?
Westchnął, unikając mojego wzroku.
– Daj spokój, Tato, powiedz mi, przecież coś wiesz.






