Punkt widzenia Penelopy
Tatiana wpadła do mojego pokoju jak burza.
Nie, nie zostaliśmy przyłapani. Jeszcze nie.
Ale w głębi duszy, w jakiejś pokręconej, autodestrukcyjnej części mnie, niemal pragnęłam, żeby ona to zobaczyła. Żeby prawda runęła na nas wszystkich. Żeby w końcu, nareszcie skończyć tę chorą grę, zanim pochłonie mnie w całości.
Ale po co?
Edward powiedział, że mnie potrzebuje. Potrzebu






