**WRENCH**
Wariuję, siedząc tutaj z tym *skarbem* w ramionach. Muszę ją z siebie zdjąć. Muszę ją uwolnić i zepchnąć na drugą stronę. Daleko, bardzo daleko od pulsującego organu, który próbuje przegryźć się przez mój zamek błyskawiczny, byle tylko ogrzać się o plecy tej piękności.
Jest ognistym maleństwem, mimo tego, jak chłodno się zachowuje. Widzę to choćby po tym, jak mnie prowokuje. Podjudza mn






