**WRENCH**
*To wszystko jej wina. Zapach jej polnych kwiatów unosi się do kuchni i kurwa nie mogę wdychać niczego, co nie jest nią!*
Mój wzrok zatrzymuje się na miejscu, gdzie siedzi, drzemiąc na kanapie i krzyczę: – Hej!
Zrywa się na równe nogi, wpatrując się we mnie tym swoim dwukolorowym spojrzeniem, a każde z jej lśniących jak klejnoty oczu przesuwa się po każdym centymetrze mojego ciała tak p






