Veronica zapukała do drzwi Monroe, czekając niecierpliwie. Panujący na zewnątrz ziąb jej nie służył.
Minęło sporo czasu, zanim drzwi się otwarły i ukazała się starsza kobieta. Spojrzała na swojego gościa i skłoniła głowę na powitanie. – Czy wszystko w porządku, pani?
– Mam powody, by tu być, inaczej by mnie tu nie było – syknęła gniewnie Veronica i wparowała do małego, starego domu. Odwróciła się






