languageJęzyk

ROZDZIAŁ PIĄTY

Autor: Maya Cruz4 kwi 2026

[POV: Daphne]

O świcie służący zrzucił na łóżko Daphne czysty uniform niewolnicy. Była to bura, niezwykle krótka tunika, która agresywnie podkreślała jej wrażliwość. Daphne mechanicznie wygładziła włosy, jej ruchy były robotyczne. Odeskortowano ją bezpośrednio do kopalni siarki w Sterling – dokładnie tych samych mrocznych dołów, w których jej ojciec torturował króla Leonidasa.

W chwili, gdy postawiła stopę na piaszczystej ścieżce, przytłaczająca atmosfera uległa zmianie. Niezliczone pary wyczerpanych, pustych oczu zwróciły się w jej stronę. Niewolnicy w Sterling – ci, którzy przetrwali brutalność Mercerów – poznali ją natychmiast.

Pomimo brudnego uniformu, Daphne emanowała wrodzonym, irytującym królewskim majestatem. Jej kręgosłup pozostawał wyprostowany, a podbródek uparcie uniesiony. Wyniosła aura księżniczki była na zawsze wyryta w jej kośćcu. Wzbudziło to kłębiącą się wściekłość wśród siły roboczej.

– Czy mała księżniczka boi się ubrudzić pod swoimi nieskazitelnymi paznokciami? – Kaelen, pokryty bliznami nadzorca niewolników w Sterling, zakpił, gdy się zbliżała. Chór złośliwego, szyderczego śmiechu wyrwał się od robotników.

Kaelen wszedł agresywnie w jej przestrzeń osobistą, wbijając ciężki żelazny kilof w jej klatkę piersiową. – Wykopiesz nowy zachodni tunel. Całkowicie sama. Nikt nie pomaga księżniczce-dziwce.

Palce Daphne odruchowo zacisnęły się na szorstkim, drewnianym trzonku. – Tak. Poradzę sobie.

Oczy Kaelena zapłonęły na jej cichy opór. W mgnieniu oka jego wielka dłoń uderzyła w jej policzek z tak okrutną siłą, że rozciągnęła ją na ostrym żwirze. Metaliczny posmak krwi zalał jej usta. Zanim zdążyła przetworzyć ból, jego dłoń wplątała się w jej włosy, szarpiąc jej twarz w górę, ku niemu.

– Będziesz mi odpowiadać z szacunkiem, bezużyteczna dziwko, albo pogrzebię cię w tej kopalni! – warknął, a jego ślina opryskała jej posiniaczoną twarz.

Daphne szybko zamrugała, by powstrzymać gorące łzy, nie chcąc dać mu satysfakcji z widoku jej łamania się. – Tak. Panie.

Przez dwie wyczerpujące godziny nieustannie uderzała ciężkim żelaznym młotem o nieustępliwą ścianę skalną na tyłach odizolowanego tunelu. Jej smukłe ramiona wibrowały przy każdym uderzeniu, a mięśnie krzyczały w agonii. Zadanie to było przeznaczone dla dziesięciu silnych mężczyzn; dla niej było wyrokiem egzekucji.

Dusząca obecność innego ciała przycisnęła się agresywnie do jej pleców. Ohydny smród nieumytego potu i zwietrzałego piwa wypełnił jej płuca.

Wielkie dłonie Kaelena owinęły się wokół jej talii, przyciągając ją z powrotem do jego ewidentnego podniecenia. – Jesteś wyczerpana, moja mała Księżniczko? – jęknął jej do ucha, a jego szorstkie, brudne zrogowacenia ścisnęły jej pierś przez cienki materiał.

Daphne zamarła z przerażenia. – Proszę mnie puścić.

– Mogę bez problemu zamienić twoje życie tutaj w raj – Kaelen sugestywnie otarł się biodrami o jej pośladki. – Musisz tylko oddawać mi tę słodką małą cipkę za każdym razem, gdy tego zażądam.

Odraza zdławiła ją w gardle. – Jestem osobistą niewolnicą Króla! Wiesz, że wykonywanie takich czynności bez jego bezpośredniej zgody to wyrok śmierci!

Kaelen jedynie zaśmiał się mrocznie, wykręcając jej delikatny sutek, aż jęknęła. – Król nigdy się dowie.

Zanim potwór zdążył zerwać z niej uniform, lodowaty głos odbił się ostrym echem w ciemnej jaskini.

– Gdzie dokładnie znajduje się własność Króla?

Bridget.

Kaelen natychmiast oderwał się od Daphne, jakby został fizycznie poparzony, szybko robiąc kilka gorączkowych kroków w tył. Posłał Daphne jadowite spojrzenie, cicho obiecując przerażającą zemstę, po czym wściekle minął starszą pokojówkę przy wejściu.

Daphne osunęła się na chłodną ścianę jaskini, a jej całe ciało trzęsło się niekontrolowanie. Otarła swoje gorączkowe łzy, ściskając ciężki żelazny młot jak deskę ratunku.

– Król żąda twojej absolutnie natychmiastowej obecności w swoich komnatach – oznajmiła chłodno Bridget, nie okazując ani grama współczucia. – Nie każ mu czekać.

Daphne porzuciła młot i powoli odkuśtykała z powrotem do rozległego pałacu. Wkraczając ostrożnie do złotych komnat, zastała Leonidasa w pełnym blasku, w ciężkim, formalnym stroju dworskim; w każdym calu wyglądał jak brutalny watażka-zdobywca.

Krytycznie zlustrował jej śliskie od potu, pokryte brudem ciało, a jego ostre spojrzenie zatrzymało się w zamyśleniu na czerwonej prędze, która szybko puchła na jej policzku.

– Zostawcie nas – rozkazał zgromadzonym. Cedric i służba natychmiast się pokłonili i zniknęli za ciężkimi dębowymi drzwiami, a zamek złowieszczo pstryknął.

Leonidas zwrócił swoje przenikliwe oczy z powrotem na nią, a jego wyraz twarzy był pozbawiony miłosierdzia. – Wykąp się dokładnie. Masz dokładnie pięć minut na przygotowanie się. Maszerujemy przed oblicze Królewskiego Dworu.

Ciężkie poczucie nadciągającej zagłady sprawiło, że żołądek Daphne skurczył się całkowicie. – Królewskiego Dworu?

– Dziś – oświadczył gładko Leonidas, pieczętując jej przerażający los z zatrważającą obojętnością – odbędzie się twoje oficjalne przedstawienie jako osobistej niewolnicy Króla.

Przed oczami Daphne natychmiast pociemniało. Wiedziała dokładnie, co oznacza publiczne przedstawienie na Królewskim Dworze. Jej ojciec wykorzystywał je bez litości. To nie była polityka. To był chaotyczny spektakl, podczas którego niewolnica była publicznie gwałcona i przekazywana z rąk do rąk wizytującej szlachty dla sportu i seksualnej dominacji.

Odwróciła się i rzuciła się na oślep do swojego małego, smutnego pokoju; z jej gardła wydarł się przerażony szloch, ponieważ w pełni zdawała sobie sprawę, że maszeruje wprost ku absolutnej ruinie.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 5: ROZDZIAŁ PIĄTY - Zemsta Króla Alfa: Jego Królewska Niewolnica | StoriesNook