– Więc jak to jest? Spraw, bym zrozumiał, Veronico, bo nie rozumiem. – Skrzyżował ramiona i wpatrywał się w nią oczami tak zimnymi, że poczuła dreszcz aż do szpiku kości.
Przełknęła głośno ślinę. – Mówiłam ci, że byłam chora...
Poczuła, jak podszedł bliżej i pochylił się w pasie, aż znalazł się na wysokości jej wzroku. – Veronico, to nie jest wystarczający powód, by usunąć moje dziecko! Nawet jeśl






