Devon
Wjechałem moim eleganckim czarnym SUV-em na parking domu opieki, a opony zazgrzytały na żwirze. Moje knykcie były białe od ściskania kierownicy, a w mojej piersi narastało napięcie. Nieskazitelny ośrodek otoczony wysokimi sosnami wydawał się dość spokojny, ale wiedziałem, by nie ufać pozorom.
Doktor Bennett siedział na siedzeniu pasażera obok mnie, a jego zniszczona czasem twarz przypominała






