Evelyn
Twarz Gregory'ego wykrzywiła się z wściekłości, gdy zrobił w moją stronę groźny krok. "Jak śmiesz tak do mnie mówić!"
Nie cofnęłam się, ignorując pulsujący ból w miejscu, gdzie jednemu z jego zbirów udało się zadać celny cios. "Ta posiadłość należy teraz prawnie do mnie, Gregory."
"Prawne dokumenty nic nie znaczą w naszym świecie" - warknął, dając znak pozostałym ochroniarzom, by się rozpro






