Evelyn
Devon delikatnie wziął mnie na ręce i wyniósł z laboratorium. Całe moje ciało ciążyło mi z wyczerpania, a mięśnie protestowały po godzinach spędzonych w zgarbionej pozycji nad mikroskopami i probówkami. Powinnam była sprzeciwić się jego zaborczości – upierać się, że dam radę iść o własnych siłach – ale kojący zapach unoszący się z jego skóry sprawił, że zamiast tego odprężyłam się na jego p






