"Tato?" Jej cichy głos był przerażony. "Co się stało?"
"Hej, skarbie." Głos Carla złagodniał. "Jak się czujesz?"
"Teraz mnie zostawisz?" Jej głos zadrżał i usłyszałam, jak Carl się dławi.
"Jeszcze nie, skarbie. Ale wkrótce."
Moje oczy w końcu zaczęły się rozjaśniać. "On nigdy cię naprawdę nie opuści, młoda szamanko. To mogę obiecać. Nasi przodkowie żyją przez nas. I on będzie nad tobą czuwał."






