Morgan cofnął się nieco, unosząc dłonie w geście poddania. – Martwiłem się o ciebie.
– Gówno prawda – odplunęła moja matka. – Chciałeś kontrolować nasz bieg, albo pójść z nami, ale nie jesteś ojcem Amy. Nie masz do tego prawa. Jesteś jej ojczymem, a po dzisiejszym dniu, to nawet stoi pod znakiem zapytania.
– Hej – Morgan próbował się bronić, ale moja matka nie dała mu szansy.
– Żadne "hej". Kie






