Poczułam, jak coś musnęło moje ramię i skoczyłam w bok. "Wróć, tak mi zimno". Szept tej kobiety przeszył mnie dreszczem. Zrobiłam unik i zerwałam się na równe nogi, stając twarzą w twarz z kobietą, a raczej z potworem, w który się przemieniła. Jej włosy były rzadkie i skołtunione, zlepione w długie strąki, coś pomiędzy dredami a warkoczami. Miejscami brakowało całych pasm, odsłaniając bladą skórę.






