– Jak to możliwe? – wyszeptał, wpatrując się we mnie, gdy powoli do niego podchodziłam.
Roześmiałam się, cóż innego mogłam zrobić, kiedy mężczyzna stał przede mną pewien swojej siły, a teraz uświadamiał sobie, że ona na nic się nie zdała? Naciskał mocniej, wysiłek malował się na jego twarzy, ale ledwo mnie to ruszało. Owszem, był silny jak na wilkołaka. Ale nie dla mnie.
Nawet nie zbliżał się do






